Cyfrowe bliźniaki instrumentów: jak tomografia komputerowa odkrywa sekrety lutnictwa
Zgodnie z informacją Polskiego Radia, Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu zakończyło pierwszy etap nietypowego projektu: ponad 170 zabytkowych instrumentów smyczkowych — skrzypiec, altówek…

Zgodnie z informacją Polskiego Radia, Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu zakończyło pierwszy etap nietypowego projektu: ponad 170 zabytkowych instrumentów smyczkowych — skrzypiec, altówek, wioli miłosnych i wiolonczel — przepuszczono przez tomograf komputerową, tworząc ich cyfrowe bliźniaki. Efektem są precyzyjne modele 3D, które pozwalają zajrzeć do wnętrza eksponatów bez ich otwierania. Dla środowisk łączących sztukę z technologią to rzadki przypadek, gdy przemysłowa precyzja skaningu spotyka się z kilkusetletnim rzemiosłem lutniczym — i to w formule, która może trafić do otwartego obiegu.
Jak to działa i czemu akurat Tychy
Projekt powstaje wspólnie z Narodowym Instytutem Fryderyka Chopina w ramach przedsięwzięcia „Polska kultura muzyczna w perspektywie europejskiej – źródła i konteksty". Na co dzień muzeum przechowuje blisko 3000 obiektów, ale do pierwszego etapu wybrano właśnie kolekcję smyczkową. 146 instrumentów przewieziono do Tychów, gdzie działa jedyny w Polsce tomograf o parametrach pozwalających skanować z dokładnością 0,095 mm. Pozostałe dwadzieścia wiolonczel, zbyt dużych na tę maszynę, zostanie przebadanych tomografem medycznym w Poznaniu.
Klucz tkwi w rozdzielczości poniżej jednego milimetra. Modele można „kroić" warstwa po warstwie — w praktyce przecinać skrzypce wzdłuż bez ich otwierania. Jak wyjaśnił w audycji „Eureka" na antenie Jedynki dr Patryk Frankowski, kierownik poznańskiego muzeum, badacze widzą wszystkie korekty, przeróbki i rozwiązania konstrukcyjne dokonane na instrumencie nawet przez ostatnie 300 lat, łącznie ze zdublowaną płytą wierzchnią czy nietypowymi materiałami. Na tej podstawie da się policzyć słoje drewna, oszacować wiek płyty i — jeśli dostępne są archiwa — przypisać instrument konkretnemu lutnikowi.
Co z tego wynika poza muzealną gablotą
Cyfrowe bliźniaki mają co najmniej trzy ścieżki wykorzystania poza samą dokumentacją:
- Dla lutników i warsztatów — modele mogą posłużyć jako szablony do wykonywania kopii i replik historycznych instrumentów, bez konieczności rozmontowywania oryginałów.
- Dla konserwatorów i historyków — zapis stanu zachowania ułatwia planowanie prac i porównywanie egzemplarzy z różnych kolekcji.
- Dla twórców kultury i edukacji — w kolejnym etapie planowane jest nagranie brzmienia poszczególnych eksponatów, a to już materiał pod aplikacje, wirtualne wystawy czy rekonstrukcje dźwiękowe.
Najciekawszy z punktu widzenia hackathonowej społeczności jest jednak plan NIFC: wszystkie dane — modele 3D, przekroje tomograficzne i nagrania — mają trafić na specjalną stronę internetową, dostępną bezpłatnie dla każdego zainteresowanego.
Co warto śledzić, zanim pojawi się pierwszy hackathon na tych danych
Kluczowe będą trzy rzeczy, których na razie nie znamy. Po pierwsze — termin uruchomienia strony NIFC i sposób, w jaki dane zostaną udostępnione (całe pliki czy podglądy). Po drugie — formaty i jakość: czy modele będą w standardach przyjaznych dla twórców (np. otwarte formaty 3D, przekroje w wysokiej rozdzielczości, sample audio w użytecznych częstotliwościach). Po trzecie — licencje, bo to one zdecydują, czy cyfrowe bliźniaki zabytków staną się realnym surowcem do projektów artystycznych, instalacji interaktywnych i hackathonów, czy pozostaną zamkniętą kolekcją badawczą.
Dopóki te trzy pola pozostają niewypełnione, warto traktować zapowiedź jako inwentarz możliwości, a nie gotowy zasób.